Panisko zajechało na przystanek
Niemałych emocji dostarczył czekającym na przystanku pasażerom kierowca warszawskiej linii autobusowej numer 119.
Niemałych emocji dostarczył czekającym na przystanku pasażerom kierowca warszawskiej linii autobusowej numer 119.
Według relacji świadków, kierowca mający do dyspozycji całą długość przystanku, a także nie będąc pod presją jadącego za nim drugiego autobusu, postanowił, mimo wszystko, zatrzymać pojazd przy znaku wskazującym "czoło autobusu", a nie 20 metrów wcześniej, naprzeciwko wiaty, pod którą czekali pasażerowie.
- Wszyscy zerwali się na równe nogi - relacjonowała pani Anna - myśleliśmy, że nie zdążymy.
Pod wiatą na przystanku czekało łącznie 5 osób, większość z nich miała ze sobą ciężkie torby z zakupami, jedna była o kulach (co czwarty pasażer warszawskiego ZTM porusza się o kulach - czytaj tutaj).
- Wielu z nich w gonitwie do drzwi pojazdu i walce o miejsce do siedzenia ryzykowało utratę zdrowia, a nawet życia - powiedział lekarz rodzinny Zenon Kożuszek.
Sami pasażerowie w drodze do autobusu wykrzykiwali niecenzuralne słowa, mówiąc o "niespotykanym upodleniu człowieka" oraz "panisku kierującym autobusem", jednak słysząc z pokładu sygnał zamykania drzwi, odetchnęli z ulgą, dziękując Bogu, że znowu się udało.
◊ ◊ ◊
Świat

